© 2022 Stowarzyszenie Rzemieślnik. All Rights Reserved. Projekt i wykonanie - Stowarzyszenie Rzemieślnik
Współczesny system fiskalny w Polsce przypomina dom postawiony na ruchomych piaskach. Z jednej strony rządy desperacko poszukują funduszy na łatanie dziur w systemie ochrony zdrowia i wypłaty emerytur, z drugiej – ciężar utrzymania całego państwa spoczywa coraz bardziej na pracownikach! Więcej niż połowa naszych ciężko wypracowanych przychodów trafia już do budżetu Państwa.... Obecny model nie tylko karze za pracę i za przedsiębiorczość, ale w perspektywie kilkunastu lat zmierza do nieuchronnego załamania!
Czy istnieje alternatywa?
Wyobraźmy sobie radykalną, ale matematycznie uzasadnioną reformę: całkowitą likwidację podatku PIT oraz składki zdrowotnej, a w ich miejsce wprowadzenie jednego, płaskiego i równego dla wszystkich podatku obrotowego dla sektora przedsiębiorstw niefinansowych.
Poniżej pokażemy Ci głęboką analizę tego, dlaczego obecny system musi upaść i jak nowa koncepcja zmieniłaby reguły gry w Polsce.
Dzisiejsza architektura podatkowa opiera się na głębokiej niesprawiedliwości: najbardziej obciążony kosztami jest żywy człowiek pracy – ten, który realnie zarabia, wytwarza dobra i świadczy usługi. Tymczasem wielkie korporacje wygrały systemowo, wykorzystując mechanizmy, na które mały, lokalny biznes nigdy nie będzie mógł sobie pozwolić.
Żyjemy w dobie gwałtownej automatyzacji. Wielkie koncerny optymalizują zatrudnienie, zastępując pracowników robotami, liniami produkcyjnymi i algorytmami sztucznej inteligencji. Sieć handlowa ponosi znacznie mniejszy koszt pracy na każdy milion obrotu niż pojedynczy sklepikarz. Nawet klienci są już kasjerami i to całkiem za darmo. Tego się nie da wygrywać. Z perspektywy zysku korporacji to genialny ruch. Z perspektywy państwa – katastrofa.
Robot w fabryce nie choruje, nie idzie na urlop i nie odprowadza składek emerytalnych ani zdrowotnych. Ponieważ system publiczny wciąż wisi na opodatkowaniu pracy rąk ludzkich, baza podatkowa kurczy się i będzie jeszcze bardziej, skoro ubywa nam ludzi w wieku produkcyjnym. Efekt? Poszczególne rządy dokręcają śrubę tym, którzy ludzi jeszcze zatrudniają. Nie tak dawno bo kilka lat temu wprowadzono procentową składkę zdrowotną dla przedsiębiorców, co w efekcie stało się dodatkowym podatkiem. Coraz więcej ludzi zarabia powyżej progu 32% i łącznie ze składkami jego i pracodawcy taka praca jest obciążona 60% kosztami a tylko 40% trafia realnie do kieszeni! Takie są dziś realne podatki. Jeśli ten trend się utrzyma, koszty pracy (licząc podatki, ZUS i NFZ) mogą wkrótce osiągnąć absurdalny poziom 70% lub nawet 80% realnych kosztów pracodawcy. To prosta droga do zabicia tradycyjnej przedsiębiorczości.
Podczas gdy lokalny rzemieślnik, piekarz czy właściciel warsztatu płaci podatki tu i teraz, od każdej zarobionej złotówki, wielki biznes wyprowadza wypracowany w Polsce kapitał. Odbywa się to poprzez skomplikowane sieci spółek-córek, spółek-sióstr i podmiotów powiązanych w rajach podatkowych. Opłaty licencyjne za logo, fikcyjne usługi doradcze, sztuczne koszty marketingu – to wszystko sprawia, że miliardowe obroty korporacji kurczą się na papierze do minimalnych zysków, od których płacony jest symboliczny podatek CIT. Najlepszym przykładem jest tu firma InPost. Rafał Brzóska - prezes spółki twierdzi że jego firma płaci gigantyczne podatki w Polsce, tymczasem ich zagraniczni konkurenci wykazują minimalne dochody do opodatkowania, choć obroty nie są aż takie małe
Koncerny przemysłowe zalewają rynek tanią, wysoko przetworzoną żywnością i masowymi produktami. Generują przy tym gigantyczne nadwyżki produkcyjne i marnotrawstwo.
Co dzieje się z tonami plastiku, opakowań i odpadów, które trafiają na rynek? Koszt ich utylizacji i sprzątania środowiska ponoszą obywatele w stale rosnących opłatach za wywóz śmieci.
Co dzieje się z ludźmi, którzy dekadami żywią się tanią, chemiczną żywnością z marketów? Często chorują na tzw. schorzenia cywilizacyjne, a koszt ich wieloletniego leczenia spada na publiczną ochronę zdrowia (NFZ).
Korporacje inkasują czysty zysk, a rachunek za śmieci, ślad węglowy i zniszczone zdrowie Polaków przesyłają podatnikom.
Przejdźmy do twardych danych za pełny rok 2025, aby sprawdzić, czy rezygnacja z PIT i składki zdrowotnej jest w ogóle możliwa.
Aby całkowicie znieść podatek PIT oraz składkę zdrowotną, nowy podatek musi przynieść do budżetu dokładnie tyle samo środków, ile te dwa obciążenia generowały dotychczas:
Wpływy z podatku PIT: ok. 202,8 mld zł
Wpływy ze składki zdrowotnej (NFZ): ok. 173,2 mld zł
ŁĄCZNIE DO ZEBRANIA: 376,0 mld zł
Według oficjalnych danych statystycznych, zsumowane roczne przychody wszystkich przedsiębiorstw niefinansowych w Polsce (od mikroprzedsiębiorstw i JDG po największe spółki handlowe i produkcyjne) wynoszą ok. 8 144,2 mld zł (ponad 8,1 biliona złotych).
Dzieląc kwotę potrzebną (376 mld zł) przez bazę obrotową (8 144,2 mld zł), otrzymujemy wynik:
4,62% - w przybliżeniu.
Wniosek? Wprowadzenie równego, płaskiego podatku obrotowego w wysokości zaledwie 4,6% dla wszystkich firm pozwoliłoby na całkowite wyzerowanie podatku PIT oraz składki zdrowotnej dla każdego obywatela i przedsiębiorcy w Polsce.
W obecnym systemie (szczególnie po Polskim Ładzie) przedsiębiorcy masowo uciekają z formy JDG do spółek z o.o., aby unikać morderczej, proporcjonalnej składki zdrowotnej od dochodu i skomplikowanego ZUS-u. Generuje to ogromne koszty obsługi prawnej i pełnej księgowości.
W nowym systemie JDG staje się królem biznesu. Ponieważ nie ma podatku PIT, właściciel mikrofirmy płaci jedynie i aż 4,6% od swojego przychodu i... to wszystko. Identycznie postępuje z kosztami pracowników, czyli w takich realiach pensja brutto będzie jedynym kosztem firmy. Reszta pieniędzy na koncie jest jego czystym, prywatnym kapitałem. Nie trzeba zakładać spółek, zatrudniać doradców i sztucznie mnożyć kosztów, by chronić własny zysk. Nie ma potrzeby prowadzenia skomplikowanych systemów informatycznych które wyłapują sztuczne koszty... Wszyscy w JDG są "Ryczałtowcami"! Pomyślmy, o ile mniej problemów dla Urzędów Skarbowych? O ile zmniejszy się koszt ich funkcjonowania?
Dzisiaj ukrywanie dochodów w szarej strefie wynika z wysokiej ceny legalności (progi PIT 12% i 32% plus składka zdrowotna). Gdy łączne obciążenie zysku znika, a firma płaci jedynie 4,6% od wystawionej faktury, kombinowanie przestaje się opłacać. Koszt ukrywania obrotu, ryzyko kontroli skarbowej i brak możliwości legalnego operowania pieniędzmi przewyższają korzyść z zaoszczędzenia 4,6%. Biznes masowo wyszedłby z cienia, co paradoksalnie mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć bazę podatkową. Pamiętajmy że nadal zostają pozostałe składki, takie jak emerytalna, rentowa czy wypadkowa oraz FP. Tego typu obciążenia mają sens, jeśli wprost z ich wysokości wynika następnie np. wysokość emerytury lub zasiłek chorobowy. Jednak koszty NFZ są jak worek bez dna, ile nie włożysz, to i tak będzie za mało... Czy to tak powinno wyglądać? Czy wielkie firmy odpowiedzialne za wprowadzanie żywności do obrotu nie powinny ponosić odpowiedzialności za zdrowie osób które karmią? Czy jazda na jednym wózku z pacjentami nie przyniesie refleksji przy wprowadzaniu tzw. "nowych technologii produkcji"?
Podatek obrotowy jest naliczany od każdej transakcji, co tworzy naturalny i sprawiedliwy mechanizm rynkowy faworyzujący krótkie łańcuchy dostaw.
Przemysł podrożeje: Produkt wysokoprzetworzony (np. przemysłowe ciastka czy masowe wędliny), który zanim trafi do klienta przechodzi przez fabrykę, hurtownię, dystrybutora i sieć marketów, zostanie opodatkowany stawką 4,6% na każdym z tych etapów (tzw. efekt kaskadowy). Jego cena na półce drastycznie wzrośnie.
Rzemiosło stanieje: Tradycyjny chleb na zakwasie, upieczony w lokalnej piekarni z mąki od pobliskiego młynarza i sprzedany bezpośrednio klientowi, zapłaci podatek obrotowy tylko raz lub dwa razy. Ponieważ rzemieślnik nie zapłaci PIT-u ani składki zdrowotnej, jego koszty stałe spadną tak mocno, że naturalny, zdrowy produkt stanie się konkurencyjny cenowo wobec chemicznej masówki.
Społeczeństwo zacznie jeść zdrowiej, a NFZ w przyszłości odetchnie od leczenia chorób wywołanych tanią chemią z przemysłu. Dziś konsument powie - nie stać mnie na dobrą żywność, za mało zarabiam. A co jeśli ta żywność stanieje a być może konsument więcej zarobi z uwagi na większą opłacalność pracy ludzkiej?
Podatek obrotowy nie pyta, czy produkt został wytworzony przez człowieka, czy przez maszynę. Nie interesuje go również, do jakiego raju podatkowego korporacja chce wytransferować zyski. Podatek jest pobierany na miejscu, w Polsce, od każdego złotego przychodu ze sprzedaży. Importer zapłaci podatek przy odsprzedaży a eksporter nie będzie musiał jeśli wysyła towar poza granice. Wielkie, zautomatyzowane koncerny i zagraniczne sieci handlowe, które dotychczas unikały podatku dochodowego, wreszcie zaczęłyby realnie i sprawiedliwie utrzymywać państwo, z którego infrastruktury korzystają.
Likwidacja PIT i skomplikowanych form rozliczania składki zdrowotnej oznacza likwidację potężnego aparatu biurokratycznego. Państwo nie musiałoby kontrolować milionów deklaracji, sprawdzać, co jest kosztem uzyskania przychodu, a co nie, ani prowadzić wieloletnich sporów sądowych o interpretacje podatkowe. Obsługa podatku obrotowego to kwestia jednego prostego algorytmu w bankowości elektronicznej. Koszty utrzymania administracji państwowej spadłyby o miliardy złotych.
Żaden system podatkowy nie jest idealny i wprowadzenie podatku obrotowego również niesie ze sobą określone ryzyka, o których trzeba mówić otwarcie.
Istnieją sektory gospodarki, które żyją z ogromnego obrotu, ale operują na minimalnej marży (zysku). Klasycznym przykładem są hurtownie farmaceutyczne, dystrybutorzy paliw czy elektroniki. Ich marża netto wynosi często zaledwie 1-2%. Dla takich firm podatek obrotowy w wysokości 4,6% oznacza bankructwo, ponieważ podatek przewyższa ich cały zysk. Wprowadzenie reformy wymagałoby zatem stworzenia wąskiej, precyzyjnej listy wyjątków lub zróżnicowania stawek dla handlu hurtowego (np. 1% dla hurtu, a wyższa stawka dla usług). To jest przecież do dyskusji. A może jesteśmy gotowi na to aby ponieść większy koszt w niektórych miejscach, skoro wszystkie podmioty będą działać na tych samych warunkach, to nie zaburzy to konkurencyjności? Na końcu to obywatel na tym wszystkim zyskuje...
Efekt kaskadowy podatku obrotowego oznacza, że skomplikowane produkty, składające się z setek części od różnych poddostawców, będą drożeć z każdym etapem produkcji. Może to wpłynąć na wzrost cen niektórych zaawansowanych towarów konsumpcyjnych (np. elektroniki czy samochodów). Z drugiej strony – zmusi to gospodarkę do skracania łańcuchów dostaw i kupowania komponentów lokalnie, co jest zaletą dla rodzimego przemysłu, ale wyzwaniem dla globalnego handlu. Pamiętajmy o jednym, coś dojdzie, coś ubędzie.
Obecny system podatkowy w Polsce karze za zatrudnianie ludzi, dotuje automatyzację kosztem społeczeństwa, pozwala korporacjom niszczyć środowisko za pieniądze podatników i promuje żywność, która nas niszczy. To ślepa uliczka, na końcu której czeka załamanie finansów publicznych.
Zamiana PIT i składki zdrowotnej na powszechny, np. 4,6-procentowy podatek obrotowy to propozycja powrotu do normalności. To przeniesienie ciężaru z barków zmęczonego człowieka pracy na kapitał i masową produkcję. Choć wymagałaby odwagi politycznej i przemodelowania niektórych branż handlowych, w zamian oferuje uzdrowienie polskiego rzemiosła, radykalne uproszczenie życia przedsiębiorców, czystsze środowisko i przede wszystkim – zdrowsze społeczeństwo.
Stowarzyszenie RZEMIEŚLNIK
Jana Heweliusza 11/811
80-890 Gdańsk
Nip: 583 346 00 01
KRS: 0000992704
Nest Bank
82 1870 1045 2078 1074 5726 0001
© 2022 Stowarzyszenie Rzemieślnik. All Rights Reserved. Projekt i wykonanie - Stowarzyszenie Rzemieślnik